| Wisława Szymborska i Michał Rusinek na rynku w Delft |
Miałam poczucie, że coś tracę nie
czytując biografii. Gdy w ręce wpadło mi „Nic zwyczajnego” M.
Rusinka od razu pomyślałam, że czas przerwać ten stan rzeczy. Po
pierwsze książka wydawała się lekka (nie tylko krótka ale i
niewymagająca), a po drugie wyglądała na taką, która bardziej
niż w surowe fakty obfituje w anegdoty.