Strony

sobota, 14 października 2017

Miasto Odyna i Andersena


Wytrzymałam bez snu aż do wjazdu na most łączący ląd z pierwszą duńska wyspą Fyn. To był długi most, choć myślałam, że będzie większy. Nasz gospodarz, który godzinę jechał po nas na dworzec w Kolding, a teraz godzinę miał wracać swoim malutkim samochodzikiem w środku nocy, uspokoił nas, że to ten mniejszy most, a że większy zobaczymy jutro, w świetle dnia. Mogłam zatem zasnąć.

Obudziłam się, gdy wjechaliśmy do miasta. Znów uśmiechała się do mnie murowana zabudowa. Nawet te nowoczesne i oszklone budynki nie były pozbawione tradycyjnej fasady.

Nasz gospodarz nie mieszkał w nowoczesnym bloku, przy którym zaparkował. Zaprowadził nas ciemnym zaułkiem na tył starej kamienicy. Obok w podświetlonych oknach kołysały się ludzkie sylwetki. Weszliśmy z zaułka do wąskiej sieni.