poniedziałek, 10 lipca 2017

Anna In w grobowcach świata, Olga Tokarczuk

Statuetka z Uruk, ok. 3000 r. p.n.e. , Muzeum w Luwrze 
Można zacząć od futuryzmu. Od splątanego metalowego miasta pełnego rdzy. Od wind przemykających między kondygnacjami wielopiętrowych budynków. Od księgowych, urzędników, pogrążonych w liczeniu bogów. Od wizji koszmarnej nowoczesności obrysowanej na podstawie piętrowych sumeryjskich świątyń.

Można też zacząć od mitów spisanych tysiące lat temu przez pierwszych literatów. Tych którzy pisali o bogach, a którzy stali się bogami dla nas. Olga Tokarczuk przenosi ich podania na grunt współczesności, by przybliżyć nam ich zagmatwanie, ich pierwotną tematykę, religię, którą podobnie wypracowywały pierwsze cywilizacje.
Opowieść nie zmieniła się na przestrzeni wieków. Dzieli nas tylko „e” zmienione na „y”. Walka dobra ze złem, życia ze śmiercią powtarza się i nie nudzi, jest dziś taka sama jak kiedyś. Musimy walczyć z obojętnością biurokratycznych ojców.
Te krótkie zaplątane zdania, magiczne opisy naprowadzają nas na prawdy, budzą refleksyjność. W ostateczności powieść ta jest jednym wielkim niedopowiedzeniem. Zdaje się, że sami musimy opleść ją w jakąś historię, postawić w ramach swoich interpretacji.
Dla mnie nie jest wystarczającym, że dobro pokonuje zło, że Orfeusz schodzi do podziemi, że miasto jest jak wyciągnięte z Orwella, ani że autorka zakreśla linię między mężczyznami a kobietami.
Inanna i jej siostra, są bliźniaczkami, związanymi nicią porozumienia, uściskiem w matczynym łonie. I różni ich właśnie ta jedna litera, ten jeden moment, gdy wszystko co należało do Inanny, wchodzi w posiadanie ponurej Meduzy.
Dlaczego bogini przychodzi do grobowca, dlaczego chce oddać się w jej ręce? Być może to skrupulatny plan jej matki, by odebrać władzę złym ojcom.
Nina Szubur, jej przyjaciółka staje się narzędziem do celu. Wyrusza w podróż ku wyżynom miasta, na jego obrzeża i z powrotem ku jego grobowcom, by odzyskać dla świata teraźniejszość. Zwrócić ją kochankom, ludziom i przyjaciołom, rzeczom, które ożywały od jej dotyku.
Ale to tylko interpretacja. Każda wydaje się płytka i niepełna. Metafor trzeba szukać w każdym akapicie. Jest ich wiele, odosobnionych, krótkich. Wypadają z opowieści jak przejaśnienia. Każą się zatrzymać i pomyśleć, nawet wzruszyć.

Takich mów prostych trzeba szukać w „grobowcach świata”. Zatrzymywać się na nich i zapamiętywać. Myśleć o tym, co nas omija, jakiego zła nie dostrzegamy. Szukać siebie w Ninie Szubur, „tej każdej, która opowiada”.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz