piątek, 10 czerwca 2016

O tytule

To Mennesker, Stephan Sinding, 1889
vertigo1871

Nie ma lepszego tytułu niż taki, który przybywa znikąd i okazuje się oświeceniem. Związek z takim tytułem jest jak prawdziwa romantyczna miłość, a tytuł, jak druga połówka literackiego serca. Kiedy przyjdzie ci do głowy od razu wiesz, że to właśnie ten niepowtarzalny i niezastąpiony. Są też tytuły wymyślone na poczekaniu, które po czasie okazują się trafne i pożądane, jak małżeństwo z rozsądku dojrzewające w prawdziwe uczucie. Inne tytuły pozostają gorzką pomyłką, która z niecierpliwością oczekuje na naprawienie. A jednak nie można tak po prostu wyciągnąć z kieszeni tytułu. Serce nie sługa, czasem wystarczy mu chwila, czasem wiele lat. W końcu kto wie, może dopiero przed wyjściowym progiem życia odnajdziemy słowa schowane w szparze między drzwiami a ścianą.
Tytuł moich wznowionych recenzenckich prób to tytuł, nie nazwa. Znalazłam go zaskakująco szybko i okazuje się zaskakująco doskonały. Mam nadzieję, że będzie przyświecać mi przez wiele lat, ponieważ słowa te mają na mnie głęboki wpływ. To pierwszy wers drogiego mi Wstępu do „Traktatu Poetyckiego” Czesława Miłosza: Mowa rodzinna niechaj będzie prosta. Wierzę w sens tych słów i choć wiersze trzeba pisać rzadko i niechętnie, mam nadzieję, że moja twórczość okaże się owocna i bogata. Recenzje zaś niech przyniosą wam trochę przemyśleń, a trochę sielanki.

Mowa rodzinna niechaj będzie prosta.
Ażeby każdy, kto usłyszy słowo
Widział jabłonie, rzekę, zakręt drogi,
Tak jak się widzi w letniej błyskawicy.

Nie może jednak mowa być obrazem
I niczym więcej. Wabi ją od wieków
Rozkołysanie rymów, sen, melodia.
Bezbronną wabi suchy, ostry świat.

Nie jeden pyta dzisiaj, co to znaczy
Ten wstyd, jeżeli czyta księgę wierszy,
Jakby do gorszej natury w nim samym
Zwracał się autor w niejasnym zamiarze
Myśl odsuwając i myśl oszukując.

Z przyprawą żartu, błazeństwa, satyry
Jeszcze się umie podobać poezja,
Jej znakomitość wtedy się docenia.
Ale te walki, gdzie stawką jest życie,
Toczy się w prozie, nie zawsze tak było.

I niewyznany dotychczas jest żal,
Służą nie trwają romanse, traktaty.
Bo więcej waży jedna dobra strofa
Niż ciężar wielu pracowitych stronic. 

1 komentarz:

  1. Pomyślałam, że z tytułem jest jak z życiem - nagle pojawia się tzw. (wymyślony przeze mnie) efekt odkrycia Ameryki. Nagłe olśnienie i gotowe. To chyba jedno z najwspanialszych uczuć! Zgadzam się też, że bywają równie dobre - dłużej dojrzewające pomysły w naszej głowie. Ale ja osobiście chyba wolę tą pierwszą wersję. Inspirujesz do myślenia :)

    OdpowiedzUsuń